- 1 2 3 4 5 6 7 8-
Zima jest gorąca!!
W książkach i artykułach można wyczytać, że grudzień to ostatnie chwile laby od
kolarstwa. Wiele osób czytając to nie dowierza i myśli, że to błąd w druku, ale jest to
prawda. Aby mieć konkurencyjną formę w letnich miesiącach trzeba się już teraz mocno
zabierać do trenowania.
Zima jest okresem, w którym pogoda nie sprzyja za bardzo jeździe na rowerze. Droga jest
często oblodzona, zaśnieżona, lub po prostu koszmarnie mokra. Temperatura jest w naszym
klimacie zadziwiająco różna, czasami jest -8 a luty zaskakuje nas +12 stopniami.
W okresie zimowym każdy kolarz buduje fundament swojej formy. Formę można porównać do
egipskiej piramidy. Im wyższa piramida typ szerokość jej fundamentów większa. Dlatego
zimowe treningi są bardzo czasochłonne, mozolne i kosztują wiele samozaparcia.
Każdy zna swoje możliwości sportowe, własne plusy i minusy z zeszłego sezonu, dlatego
nie ma skutecznej i uniwersalnej recepty na dobry zimowy okres przygotowawczy. Każdy
musi sam zadać sobie dwa podstawowe pytania: W czym jestem dobry? Co jest moją słabą
stroną? Odpowiedź wyznacza główne cele treningowe.
Należy jednak pamiętać, że zima jest to okres przygotowawczy, który rozpędza nas do
dalszej części rocznego cyklu treningowego, w którym zaczyna się już bardziej
specjalistyczne trenowanie. Dlatego nie należy przesadzać i wprowadzać w swoje treningi
od początku ambitnej intensywności i obciążeń. W miesiącach grudzień, styczeń, luty
powinno się bardziej patrzyć na objętość treningu, a nie intensywność. Ważniejsze są
godziny spędzone na treningu, niż jego wysoka intensywność.
Wiele osób już po lutym ma dość trenowania i z odrzuceniem patrzy na rower, jest to
spowodowane zbyt wielką koncentracją na treningach „rowerowych”. Okres zimowy jest
idealnym, na wprowadzenie w swoje treningi różnych alternatyw i urozmaiceń. Narty
biegowe, siłownia, piłka halowa, basen, bieganie, marszo-biegi a nawet zwykłe spacery
wpływają korzystnie na ogólny rozwój organizmu. W sezonie startowym wyciska się siódme
poty na wyścigach, obciąża się ciągle te same partie mięśni i daje się organizmowi jeden
i ten sam rodzaj zmęczenia. Dlatego w zimie należy zminimalizować rower tak, aby
odpocząć i wsiadając w kwietniu na rower dalej mieć do niego zapał, radość i czuć
świeżość w nogach.
Zima mimo swojej niskiej temperatury to gorący okres, naszpikowany wieloma rozmaitymi
typami treningów o duuuużej objętości czasowej, mimo niskiej intensywności da się
odczuć, że trenowanie ogarnia całe dnie, tygodnie i brakuje czasu na wszystko, a czas
wolny to senny odpoczynek, bo siłownia z rana i 2 godzinki wieczornego truchciku po
śniegu odczuwa się czasami bardziej niż porządny wyścig w sezonie.
Tomasz Zając

