- 1 2 3 4 5 6 7 8-
Idzie luty, podkuj buty.
Zima trwa, śniegu nie ma. Szkielety drzew, świsty wiatru i zmierzch około godziny 16 zaczyna przytłaczać i wprowadza lekką zamułę. Każdy w myślach ma już bzy, bazie i pierwsze pączki wiosny... Wszyscy trenują pełną parą, przysypiają ze zmęczenia na zajęciach, albo chodzą obolali od siłowni. Ambicje i samozaparcie zaczynają być przysłaniane przez przemęczenie, zrezygnowanie i chęć odpoczynku. Minął miesiąc styczeń, czyli pierwszy okres bazowego przygotowania formy. Po tym makrocyklu kolarz powinien czuć się świeży, rozochocony i „rozgrzany” do dalszej fazy przygotowania formy.
Rozpoczyna się miesiąc luty, czyli okres kilometrów wytrzymałościowych, co prostym językiem należy rozumieć, jako dużo godzin na rowerze z intensywnością umiarkowaną, tak aby oddychać na pograniczu nosem a ustami. Z początkiem makrocyklu wytrzymałości należy postawić sobie pytania: Jak się czuje? Co zrobiłem, a co nie wykonałem w styczniu? Co skorygować?
Na podstawie takiej analizy wiemy czy nie przetrenowaliśmy w styczniu, albo czy nie leniuchowaliśmy. Na podstawie obserwacji własnego samopoczucia i efektów dotychczasowych treningów dochodzimy do wniosków czy zwiększyć ilość godzin na rowerze, czy zacząć od tygodnia regeneracyjno-odpoczynkowego. Gdy czujemy wieczną senność i małomówność, albo zobojętnienie na otaczającą codzienność to znaczy, że organizm wciąż jest posłuszny, ale ma już dość tak dużej objętości treningowej. W takim przypadku należy odpocząć. Jeśli zaś czujemy radość z każdego obrotu nogą na rowerze, świst wiatru dostarcza nam tylko orzeźwienia, a wdychane zimne powietrze daje nam odczucie radości i świeżości, jest to znak, iż jesteśmy gotowi i śmiało możemy wchodzić w kolejny makrocykl.
Luty i
kolejne tygodnie, jest czasem na to by serducho biło troszkę szybciej i dużo
więcej w ciągu doby. Zadaniem kilometrów wytrzymałościowych jest rozwój i usprawnienie
naszych układów oddechowych i krwionośnych. Tętnice mają być szersze i pompować więcej w
krótszym czasie, a płuca mają natleniać krew efektywniej i szybciej, mięśnie zaś mają
korzystać z tlenu dostarczanego przez krew w sposób bardziej kompleksowy, czyli każdym
włókienkiem i wydajniej. Żeby nasze narządy tak się rozwinęły wystarczy dostarczać
umiarkowanego obciążenia treningowego dla organizmu, ale w dużych ilościach, już po
trzech miesiącach odnotowuje się zwiększenie średnicy wewnętrznej, oraz elastyczności
ścianek aorty głównej (podejmując 2 razy w tygodniu dwugodzinną jazdę rowerem).
Tak
wiec jedno, czego trzeba to rozsądne ocenienie swojego aktualnego poziomu samopoczucia i
zaawansowania treningowego, oraz dalszej motywacji do treningu w chłodzie i pastelowych
kolorach otaczającego sennego krajobrazu. Celem, a miejmy nadzieję osiągniętym sukcesem
będzie gotowość, a przede wszystkim zdolność organizmu do mocniejszych, na ambitnym
poziomie impulsów typu: podjazdy, zrywy, sprinty i interwały mocy. Ale te gadżety
przyjdą z pierwszymi tak upragnionymi baziami. Tak więc cierpliwości i konsekwencji.
Niech noga podaje :P
Tomasz Zając
- 1 2 3
4 5 6
7 8-

