- 1 2 3 4 5 6 7 8-

 sezon 2008
 

I się zaczyna. Dla wielu od dawna oczekiwany miesiąc. To właśnie wiosną są pierwsze treningi w krótkich spodenkach, starty w maratonach rowerowych i chwile na rowerze w których kręci sie w głowie od zmęczenia.
Jak dobrze rozplanować ten okres? Przede wszystkim należy pamiętać, że pierwsze słoneczne dni i nasze dobre samopoczucie nie oznaczają iż szczytuje nam forma. Wielu kolarzy mówi że wiosną dopiero zaczyna się robić formę.
Jeśli zima nie została przespana, a rower nie jest zakurzony i mamy w dzienniczku treningowym solidne kilometry bazowe to teraz można zacząć trochę „szarpać”. W kwietniu jak to w kwietniu trochę zimy trochę lata. Przekładając to na nasze, należy dalej postępować z treningami wytrzymałościowymi i w zasadzie właśnie teraz zwiększyć ich objętość, a proporcjonalnie zmniejszać powoli czas poświęcany na zajęcia ogólnorozwojowe (takie jak piłka, siłownia, bieganie). Należy teraz wkręcać organizm w jeden rodzaj wysiłku i ruchów. Tak aby jazda na rowerze stawała się naturalną czynnością, a ciało przystosowywało się do niej dzięki czemu w siodełku rowerowym będziemy się czuć jak ryba w wodzie.
Już w drugiej połowie miesiąca zaczynają się starty większej rangi, aby choć trochę nawiązać do tępa czołówki należy zacząć wprowadzać w treningi bardziej zaawansowane elementy obciążeniowe. Psychicznie i fizycznie należy się przygotować do gwałtownych zmian tępa, utrzymywania szczytowego tętna przez dłuższe chwile. Są to nieprzyjemne chwile dlatego najlepiej obyć się z takimi stanami zmęczenia na treningu, dzięki czemu będziemy potrafili zaakceptować te odczucia w trakcie wyścigu, a nawet dyskryminować i bagatelizować. Warto wiec zmusić Siena treningu do paru wstawek, a to na pewno przyniesie efekt i podniesie możliwości startowe.
Podjazdy jednym tempem: Najlepiej upatrzyć sobie jeden podjazd około kilometrowy o w miarę jednym niezmiennym nachyleniu. Podjeżdżać na niego kilka razy według uznania. W trakcie podjazdu utrzymywać jedno tempo o dość niskiej kadencji. Zjazd do punktu wyjścia traktować jako odpoczynek. Najlepiej nie odpoczywać za długo, tak aby zaczynając kolejny wjazd czuć jeszcze zmęczenie po poprzednim. W miarę upływu czasu można porównywać czasy np. z ubiegłym tygodniem i wyciągać wnioski. Wstawka ta zwiększa moc mięśni i rozbudowuje ich masę a zarazem siłę i możliwości.
Pod i ponad: Wstawki polegają na jeździe tuż pod progiem mleczanowym, oraz ponad progiem, Taka wstawka ma na celu przyzwyczajenie organizmu do zakwaszonego organizmu, a w mierę systematyczności do efektywniejszego wydalania kwasu mleczanowego przez organizm. Każde źródło ma inną propozycję na tą wstawkę, najbardziej uśrednione są 3 serie 10 minut pod, 10 minut ponad w odstępie 5 minutowym.
Tempówki: zależnie od poziomu wytrenowania trzeba optymalnie dopasować sobie czas takiej tempówki. Dla przeciętnego zawodnika wynosi ona 40minut. Tempówka polega na jednostajnej jeździe z dużym tempem i w przedziale 87-92% tętna maksymalnego. Kadencja może być dość wysoka, gdyż celem tempówki jest trening możliwości beztlenowych, a nie układu mięśniowego. (beztlenowych czyli w bardzo podwyższonej intensywności, przy której organizmowi nie wystarcza energii tylko ze spalania tłuszczy – intensywność tlenowa, ale pobiera też energię z nagromadzonych wcześniej w mięśniach zapasów glikogenu). Dzięki tym treningom dajemy bodziec dla organizmu, dzięki czemu w miarę powtarzania tempówek, zapasy glikogenu są coraz większe i efektywniej wykorzystywane.
Reasumując, w kwietniu trzeba jeździć spokojnie i powiększać objętość kilometrów wytrzymałościowych, ale najwyższy czas wejść czasami na wyższe obroty i „przepalić rurę”. Cyklicznie i sumiennie, tak aby organizm zaczął znów rozwijać swój potencjał w górnych granicach możliwości. Życzę wiosennej pogody i pozytywnego nastawienia.
Tomasz Zając

- 1 2 3 4 5 6 7 8-