napisał: Elwira Łagowska (2007-12-13). źródło pro-cycling.org
Podczas gdy Międzynarodowa Unia Kolarska przygotowuje się do odwołania się od decyzji o karze jednego roku zawieszeniu dla Alexandra Vinokourova za doping krwią podczas Tour de France 2007, o którym zadecydowała Kazachska Federacja Kolarska, były kolarz Astany zdecydował się zakończyć swoją karierę. Vino wrócił do swojego rodzinnego kraju i planuje nowe profesjonalne projekty, takie jak budowa sportowego hotelu w Południowej Francji i restauracja w Nicei.

"Nie wyobrażałem sobie, że w taki sposób zakończę karierę"
- powiedział trzeci zawodnik Tour de France 2003 dla gazety L'Equipe w środę, 12
grudnia, po ogłoszeniu w zeszłym tygodniu, że nie rozważa powrotu do ścigania się, nawet
jeśli jego zredukowana kara dawałaby mu taką możliwość. "Zarobiłem na dobre życie i teraz
czas zająć się czymś innym, także dlatego, że oni nie chcą mnie już w kolarstwie."
Vinokourov ujawnił, że jednym z warunków dla ‘nowej’ Astany, zarządzanej przez
Johana Bruyneela, aby uzyskać status ProTour, był fakt, że Kazach zostanie usunięty
ze struktury zespołu. To było główne wymaganie dla Johana Bruyneela, aby dostać licencję
- powiedział 34-latek. Poprzez własne kontakty z kazachskimi sponsorami, Vinokourov
osobiście pomógł utworzyć nowy zespół na gruzach Liberty Seguros, w czerwcu ubiegłego
roku. Jednak po pozytywnym wyniku testu na doping krwią była kolarska gwiazda stała się
personą non grata, nie tylko w Astanie, ale także w odniesieniu do europejskiej sceny
kolarskiej.
"Nauczyłem się, że nie ma przyjaźni w Europie" - kontynuował Vino.-
Priorytetem jest
zrobienie dobrego biznesu na plechach innych. Po skandalu na Tour de France, nie oczekiwałem
żadnych telefonów od innych kolarzy. I miałem rację, ponieważ nikt do mnie nie zadzwonił.
Ale moi byli koledzy nie powinni za bardzo śmiać się z mojego pecha, bo to zawsze może
obrócić się przeciw nim. Kiedy napiszę moje wspomnienia, niektórzy będą zaskoczeni i
zrozumieją, że mały Vinokourov nie był wcale taki naiwny, nawet kiedy pierwszy raz
wystartował w Europie. Widziałem dużo rzeczy, nawet wśród tych, którzy
dzisiaj chcą uchodzić za bielszych niż śnieg.
Wiceprezydent Kazachskiej Federacji Kolarskiej, Nikolay Proskurin, poszedł nawet
dalej mówiąc, że Vinokourov przeszkadzał byłemu zarządowi Astany od początku. Zajęło nam
trochę czasu uświadomienie sobie, że popełniliśmy błąd, tworząc zespół Astany w zeszłym roku
- dodał Proskurin. Oddaliśmy wszystkie klucze do naszej drużyny Marcowi Biverowi i Tony
Romingerowi, ale nie rozumieliśmy, że ich najbardziej interesują pieniądze naszego kraju.
Jak tylko uświadomili sobie, że nie było więcej pieniędzy do wydania, zawiedli nas. Wraz z
ogłoszeniem pozytywnego wyniku kontroli, Vino został wyrzucony do śmieci, bez próby
znalezienie prawdy. Jak gdyby to wydarzenie jakoś im pasowało.
Chętniej niż branie pod uwagę wagę problemu dopingu w dzisiejszym profesjonalnym kolarstwie,
Proskurin wolał widzieć wykluczenie Vinokourova w świetle anty-kazachskiej konspiracji. W
Europie nie wiedzą, co myśleć o Kazachstanie - kontynuował. Kiedy pojawiliśmy się na
scenie zawodowego kolarstwa, szybko zrozumieliśmy, że przestraszyliśmy tych, którzy są tam
od dłuższego czasu. To było odrzucenie Kazachstanu. Ale nikt, nigdy nie ośmielił się
powiedzieć nam czegoś prosto w oczy. Na przykład, Patrick Lefevere, który był prezydentem
związku zespołów, nigdy nie przyszedł uścisnąć mi ręki. Tak jakbyśmy byli trędowaci, tak
jakbyśmy byli nowym Czyngis-Chanem.
Tymczasem Vinokourov jest bardziej popularny niż ktokolwiek inny w swoim kraju. Oprócz
pozowania do magazynów mody, wielokrotny zwycięzca etapu na Tour de France będzie główną
gwiazdą w telewizyjnym show na święta.
źródło pro-cycling.org
